wtorek, 5 czerwca 2007
(...)
Były takie szczesliwe czasy, kiedy prowadziłam pamiętnik. Wtedy nie interesowało mnie patrzenie w przeszłość ani emocjonalna retrospekcja. Zycie było poukladane w teczkach z odpowiednimi napisami: "źle", "dobrze", "miłosc z wzajemnością", "bez wzajemnosci". Wyrosłam z pamietnika, gdyż stwierdziłam iz w zyciu kobiety lata między osiemnastym a osiemdziesiatym rokiem zycia nie nadaja sie do notowania. Przychodzi taki moment, kiedy trzeba "na siebie popatrzec", i wtedy wszystko inne powinno isc na dalszy plan. Niestety od momentu kiedy przestałam pisać pamietnik moja relacja z życia ma pewne luki. Pamięć jest (wg osobistej psycholoszki:)) jest rejestrem chaotycznym. Zapisuje kolor, zapach, czasami wyraźna myśl, jakaś niedziele czy srodę. W końcu zaczynamy wierzyc, że to co kosztowało nas rok życia zdołalismy wchłonać w ciagu 24 godzin. Kiedyś przeczytałam, iz nie nalezy az tak bardzo przejmować sie wszystkim gdyż: (...)... " ... to bedzie tak...Idzie sobie duch swobodnie, oddycha głęboko, bo skacowany nieco po marnym życiu ziemskim. A tu stoi Św. Piotr z całą filmową aparaturą. Odbiera wszystkim nadchodzącym taśmy, na których dokładnie i wbrew ich zyczeniom zarejestrowane jest wszyściuśko. Zilustrowane grzeszne myśli, utrwalane te uczynki, do których nikt sie nie chce przyznac nawet przed samym sobą. Duchy łączą sie w grupy, które sie znały z życia. Wskazuja im miejsca i zaczyna sie wyświetlanie. I tak wszystkie taśmy kolejno. jaki to byl, co robil, co myslal...(...)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz