Każdy ma okres tzw "nie chce mi się", jednak ja wychodzę z założenia, że jeśli "nie chce mi się", to jutro i pojutrze moze juz będzie mi się chciało, a tymczasem przeywając okres "nie chce mi sie nic robic"... słucham muzyki...lalala...
muzyka jest dla mnie najbliższym przyjacielem, który zawsze ze mną był i zawsze będzie. przyjacielem takim, który nie poradzi jak postąpić w takiej, czy innej sytuacji ale takim, który zawsze spróbuje pomóc przeżyć tą sytuację jak bym tego chciała. Najważniejsze jest to co jest w mojej głowie i w sercu, ponieważ muzyki słucham przede wszystkim tym drugim. wyzwala ona we mnie wszystkie znane człowiekowi emocje: od dekadenckich myśli do niewyobrażalnej radości.
wtorek, 12 czerwca 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
eh jestem przyjacielem jak muzyka:x ..w takim razie, no tak:)xx
Prześlij komentarz