poniedziałek, 24 marca 2008

Swieta, swieta i po swietach

Dzisiejszy dzień zapowiadał sie poza domem, na spacerach , spotkaniach. Miałysmy jechac z mama gdzies w jej rodzinne okolice , chciała zobaczyc miejsca gdzie oprocz rodzinnego domu spedzala dzieciństwo... a tu z dniem dzisiejszym swiat zniknal! az dwa razy rano zagladałam za okno, czy oby dobrze widze... ale widzialam wspaniale - snieg! Koniec.Takie swieta.. tyle wyczekiwania , planów , przygotowan a potem swieta przychodza i jest smutno, ze taka pogoda i nie mozna ich wykorzystac i ze pelne brzuchy na dodatek. ALe za to bylo winko :) dla ukojenia duszy i ciala po czesci tez:)

Brak komentarzy: