sobota, 28 czerwca 2008

dokladnie tak ...

"Czasem myślę, że uczucie, do którego jestem stworzona tak przede wszystkim to tęsknota. Noszę ją fikuśnie uwiązaną na szyi i pasuje mi do każdego stroju i nastroju.
Jestem szczęśliwa - tęsknie jeszcze przed pożegnaniem. Mogłabym przedłużać minuty w nieskończoność.
Nieszczęścia zaś wzmagają we mnie głód obecności, smak na czekoladę i ciepłe słowa, jak herbata w kubku (tylko w kubku smakuje mi herbata, tylko w ciszy słowa i czekolada podana z uśmiechem).
Melancholie łączą się z tęsknotami jak puzzle. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. I tak właśnie nie chcę i nie potrafię być w pustym łóżku, pokoju, mieszkaniu, świecie. Z dala.
Nie umiem nie wierzyć, że to coś innego, niż taki mój urok właśnie. Ja nietęskniąca - nie byłabym sobą - pogmatwaną, marudną. Niecierpliwą - przede wszystkim."

Brak komentarzy: