piątek, 29 sierpnia 2008
konik polny :)
Zamykam drzwi i patrzę na przednią szybę. Wielki konik polny w kolorze zielonym. Ruszam, droga niezbyt żwawa poprzez parking, wprost w korek. Konik ze mną. Jedziemy tak przez pół miasta. Przyspieszam, zatrzymuję się na światłach, konik schodzi z dachu znów na szybę. I tak do następnych świateł. Przyglądam mu się i wydaje się konstrukcyjnie idealny, ale dla mnie obrzydliwy. Wyobrażam sobie, jak zaparkuję i go dopadnę. Ale gdzieś pod koniec drogi ginie a potem siedzi u mnie na nodze - dokladnie w tym miejscu, w ktore ugryzla mnie pszczola dwa dni temu!!!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz