wtorek, 12 sierpnia 2008

Stare listy pachną kurzem i smutkiem

Przeczytałam najsmutniejszy list świata. List smutny aż rozdzierająco. Straszny. I to ja go kiedyś napisałam. Potem darłam na części i wrzuciłam do pudła. Teraz pudło stoi i czeka. A ja posklejałam te kawałki i czytam. W tym liście kiedyś napisałam, że serce mi pęka i ono pękło faktycznie. Pisałam, że się pogubiłam. Że nie wiem, jak dalej i czy warto. Ale warto, widzę teraz. Mija wszytko.
Obok leżał list już nie mój, ale do mnie. List napisał on. Strasznie dawno. I zapomniałam, że on był kiedyś i pisał listy. Uśmiecham się teraz, czytając koniec listu. A na końcu: " Jeszcze o tym nie wiesz, ale za chwilę do Ciebie zadzwonię. Idę teraz do budki. Mam nadzieję, że będziesz w domu i odbierzesz." I tak sobie myślę, że ludzie kiedyś dzwonili z budek. I że szkoda, że nie piszemy listów. Nie trzymamy ich w pudełkach. Że musimy dorastać. I nawet gdybym teraz miała napisać list, to już nigdy nie mógłby być tak smutny. I piękny.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Kasiulka od kogo był ten liscik?

Anonimowy pisze...

Kasiulka a od kogo był ten liścik?

kasiunia pisze...

Dominisia noo w koncu sie udalo zakomencic! dzieki:*