niedziela, 30 listopada 2008

Koniec weekendu

Pada. Upiór w operze przygyrwa. W kubku juz teraz goraca herbata z dzikiej rozy. Japonskie kadzidelko o zapachu zielonej herbaty sie dopala. Za chwile zapale kolejne. Swiat redukuje sie do niewielkiej przestrzeni, w ktorej znajduje sie teraz wszystko, czego potrzebuje. A nawet wiecej. Tu i teraz, to najwazniejsze. I juz wszystko dobrze tez ;)

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

cool blog