poniedziałek, 7 grudnia 2009
Sosza ("Gdy na Pipale gasną światła")
"Światło księżyca, tajemnicze, intrygujące, w tamtej chwili mnie przerażało. Podniosłam głowę, otworzyłam szeroko oczy i zaciskając pięści ironicznie się uśmiechnęłam myśląc: nie przestraszysz mnie! I kiedy postanowiliśmy wyruszyć w ciemność, ona znikła! Rozpłynęła się niczym kręgi, które powstają na wodzie, gdy znudzony wrzucasz do niej najbliżej leżące rzeczy. Cholera. Trzeba było jeszcze obliczyć prawdopodobieństwo potencjalnego zagrożenia ze strony Małych Nieprzewidywalnych Wydarzeń, mogących nas spotkać w tym momencie. Wtedy z całą pewnością zdążylibyśmy gdziekolwiek pójść. Mamy przyspieszenie jak staruszka na pasach. Emanująca jasność nabijała się ze mnie, a ja chciałam dać jej za to w twarz, mając nadzieję, że jestem w stanie dokonać czegoś tak niewyobrażalnie nierealnego."
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz