Wystarczyło, że pomyślałam o nim: o jego głosie, jego hipnotycznym spojrzeniu, magnetycznej sile osobowości... Niczego tak bardzo nie chciałam, jak tego, by z nim być...
...był przecież moim wybawcą, moim przeznaczeniem, moim życiem...a
będzie tak, jakbyśmy nigdy się nie poznali...
A potem starannie zapieczętowałam swoje serce...
piątek, 22 kwietnia 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz