Ona już go kompletnie nie rozumie! Poza tym potwierdziły się jej przypuszczenia!
Było jej przykro, ale nic nie powiedziała. Obiecała sobie, że nie da się sprowokować.
Odpowiadali na pytania i Ona wygrała książkę. On się starał. W sumie zdobyli razem najwięcej punktów! Wyszli i nie odebrali nagrody. Odbiorą w styczniu.
Kiedy poszli na obiad, zapomnieli o wszystkim, rozmawiali o przyszłości. Potem zwiedzali MNKi, gdzie było tak zimno jak rok temu u niego na Dietla. Potem spiewali a on tańczył. Zostawił ją i pojechał, musiał. Ona czekała 48 minut sama. Rano jednak już czekał kiedy wyszła zza zakretu. Powiedział: "mam sniadanie, ale nie spodziewaj się cudów". Powiedziała, nie rób tego więcej. W środku dnia zaplanowali, że wyruszą .... potem będzie wystawa ich zdjęć.
Wsiedli za póżno w Polskiego Busa i siedzieli tak, że dzieliło ich przejście. Było dużo ludzi. Pani kazała zapiąć pasy... nie zapieli, bo dzięki temu byli bliżej siebie.
On jadł Grzesia, ona piła Kubusia.
Kiedy on pokazał jej sms, przestała się odzywać. Wysiedli i przeszli 1 km razem, potem każde poszło w swoją stronę.
Cały weekend czekali na telefon z dziekanatu. Wzięli białą koszulę, jednak nikt nie zadzwonił. Ona sugerowala, aby poszedł na uczelnie. Poszedł i nic się nie dowiedział. Był smutny i mało się odzywał. Jej też było smutno.
wtorek, 18 grudnia 2012
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz