poniedziałek, 17 września 2007

dystans do siebie ? bardzo potrzebny

(Zamysliłam sie) ... Pluję resztkami słonecznika po pokoju i wcale nie będę tego dzisiaj sprzątać!Mam balagan na stole, nieporządek na pulpicie,płyty spadają na pusty kubek po herbacie i wcale nie o tym miałam pisać.Tak łatwo zaznaczyć tekst i nacisnąć delete czy escape, wszystko jedno,bo efekt ten sam! Kartkę można podrzeć z większą pasją!...i znow zamyslilam sie ... Uważam się za osobę w miare szczęśliwą. Może dlatego tak bardzo się boję stracić wszystko co mam. zmartwienia,jakie mnie czasem trapią i ludzie,którzy dobijają, tak naprawdę w ogólnym rozrachunku nie znaczą nic.Chciałabym,żeby można było zamknąć dzień w jakiejś magicznej kapsule czasowej, żeby trochę odpocząć,nie tylko w trakcie zdrowego snu...żeby odetchnąć,żeby mieć czas,poczuć spokój,żeby móc sobie po cichu marzyć... a dystans? dystans do otoczenia i ogółu? dzis nabrałam takiego wlasnie dystansu, po odwiedzinach 95-letniej ciotki w domu nazwijmy to spokojnej starosci. W pare chwil cale zycie moze sie przewartosciowac. Codzienne sprawy i problemy staja sie taka nicoscia po spojrzeniu na tych ludzi... a takie odwiedziny sprawiaja wiecej radosci niz moglibysmy sie tego spodziewac.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

:):) kasiunia sie rozpisuje(sz)xx