jest już prawie jesień...,witaminy oraz zjadane w ilościach ogromnych owoce i warzywa nie
wydłużą czasu działania Słońca,które za szybko zachodzi lub w ogole nie wychodzi...letnie dni były dla mnie za krótkie,a te jesienne do bólu
skracają życie...wyspałam się dzisiaj jak dawno mi się to nie zdarzyło...
zaniedbałam Cię,mój blogu,chociaż wciąż tyle się dzieje...każdy dzień warty jest opowiedzenia,
należy mu się kilka zdań...to straszne nie móc być wysłuchanym...już samo to,że mam kogoś,komu mogę opowiedzieć
dzień jak odcinek serialu, jest ogromnym szczęściem,czyż nie??
mówię dużo,za dużo,czasem mądrze,a często tak głupio,że ... ,ale przecież uzmysłowienie sobie własnej głupoty jest już wystarczającym zadośćuczynieniem...
... jedynie ten blog jest najmądrzejszym,najcierpliwszym,najbardziej uważnym i najszczerszym słuchaczem!
niedziela, 9 września 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz