nie słucham wyborczego bełkotu dłużej niż muszę. Nic nie wynika z żadnej z obietnic. Chory podział na oligarchów i biedotę z jednej strony oraz przesadne straszenie braćmi z drugiej do niczego nie prowadzi.Powtarzane na prawo i lewo wezwanie do kampanii jest… nic nie warte. To tak jakby panowie prosili o wzajemny szacunek, a przecież nikt się z tego nie wywiązuje.
Ciemna i jasna strona mocy są siebie warte. Po wyborach pewnie też, bo władza mało kogo uszlachetnia.
środa, 26 września 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz