Bylo już o życiu, bylo o pragnieniach, bylo juz o problemach i szczęsciu i w końcu przyszedl czas na napisanie o przeszlosci.
Dzis robiłam porzadki z ksiazkami ( w koncu jako przykladna studentka zaczynam przygotowywac sie do nauki i do miejsca na nia), znalazłam stary pamietnik ... tyle wspomnien, tyle słów wylanych na kartki, pierwszy pocałunek :) dokładna data , stres w szkole, problemy z sama soba, niezapomniane imprezy, czasem zwykle pierdoly, nieistotne rzeczy, o ktorych zapomniałam, usmiałam sie czytajac go i wyrzuciłam do kosza...
jednak cos mnie tkneło, skleiłam i podpisałam "don't touch" i schowalam jednak. Za pare lat znow go przeczytam. Ktos mogłby powiedziec: "Po co? Po co wspominać to, co bylo?" ale ja odpowiem tak: "Dla pamietania..." . No wlasnie. Warto pamiętać. Jeżeli przytrafilo nam się cos, co jest warte zapamiętania to nie niszczmy tych wspomnień. To zostaje w nas. Na zawsze. Nikt i nic nam tego nie zabierze. Pamięć to nie jest fotografia, którą możemy w każdej chwili podrzeć. Pamięć to cos wiecznego, cos co jest naszą częscią i razem z nami odchodzi. Jest wiele chwil w życiu, o których chcielibysmy zapomnieć. Nie chcemy ich pamiętać, nie chcemy o nich mówić. Ale to nierealne. Możemy na chwilę zamilknąć, nie mówić nic. Nie przywolywać wspomnień na glos. Ale i tak one siedzą w nas. Nie jestesmy w stanie wejsć w glębię naszego umysłu i powiedzieć mu " TEGO NIE CHCĘ PAMIĘTAĆ..."...
środa, 26 września 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz