piątek, 9 listopada 2007

chora

... jestem chora... stracilam glos i po czesci rozum chyba tez...Wczoraj usłyszałam z tyłu głowy głos pytający czego ty tak naprawdę chcesz. Nie wierzę w glosy, więc nie odpowiedziałam na to pytanie, ale dziś o to samo zapytała moja mama, a w nią już wierzę. Próbuję więc odpowiedzieć sobie na to pytanie, nauczyć się robić to, czego ja chcę a nie to, czego chcą ode mnie inni. i te problemy - rozzterki. Te zresztą staram się eliminować tuż przy ich narodzinach, bagatelizuję je na ile mogę, gorzej tylko, gdy przybierają formę konkretnych osób... a od pewnego przybieraja ... i to tej osoby, której nie chcialam! ... a teraz lecze sie w zaciszu domowego ogniska, ogrzewając kotem, kocem w ksiezyce, i herbata... tv gra tez, i wspomnienia wina i ogorkow wracaja ... eh

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

bezbledna, tak ehehehxx

Anonimowy pisze...

widze ze ZIMNIOKA masz na zdjeciu hehehe