sobota, 1 grudnia 2012

Sobota

Parę dni temu:
W sobotę idziemy do Wojtka (on)
Ciekawe tylko jak tam dotrzemy (ona)


Sobota:

Wysiadamy na Wojska Polskiego
Obeszliśmy już całą Wietrznie a jak dojść do Wojtka?
Nic sie nie martw zaraz coś wymyśle:)
Wlasnie tego się boje... (ona)

Zimno!!!
Kaśka czemu Ty w ogóle nie dbasz o siebie?
Jak nie dbam?
No bark.. poza tym nie ubierasz się ciepło..dbaj o siebie prosze!
Dobraaa...

Dziś nie pisał nic, ona nosiła jego zeszyt i portfel. On tylko słuchawki...
Śmiali się caly dzień..przy grzańcu się popłakali...ze śmiechu. Wcześniej śmiali się na widok Orlika, w drodze na wietrznie, na Wietrzni i w drodze powrotnej jedząc kanapki! On miał problem z wysławianiem się dziś.. gdy powiedział, że życzy pomocą...znów się śmiali. Na dworcu pkp się pożegnali. Powiedział: przywieź mi jutro Lubisia Kasiuuuu. On pojechał inter regio.. kierunek J. a ona Orlikiem kierunek TSZ. Spotkają się jutro o 8.40 pod pks. Powiedział, żeby grzecznie tam na niego czekala. Jutro on robi śniadanie. Z dzisiejszego śniadania byl dumny z niej:) On niedługo pakuje plecak i jedzie w świat, ona zostaje bo nie napisała pracy...

Brak komentarzy: