Po tym jak zamarzła na dworcu, spała w 2 bluzach, dresach i skarpetach!
O 15:00 pojechały PKP TLK. W pociągu było ciepło. Choć już przygotowywano się do porannego strajku. Między wagonami padał śnieg.... w drodze do łazienki trzeba było go pokonać... był do kostek.
Noc spędzona na dworcu, ale warunki były dobre! była ciepła, pachnąca pościel i nawet śniadanie... hmm, śniadanie popsuło dobre wyobrażenie o noclegu!
- Jak mu powiemy, że spałyśmy na dworcu, to padnie ze śmiechu!
- Ale co Ty chcesz, miejscówka była dobra... tzn lokalizacja!
- No!
Intensywny początek dnia od 5:00 zakończył się miłym spotkaniem we włoskiej knajpce na Ochocie. "Przyprowadziłem Was tu, bo tu Włochy, włosko!"
... i nawet włos w zupie..
Potem była jeszcze "niekonsekwencja"
Aśka, chyba Cie nie zgorszyłem?:)
Nie, Twój dzisiejszy popis na dworcu przejdzie do historii:)
niedziela, 27 stycznia 2013
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz