Kasiuuu, a wiesz że jutro się widzimy o 8.30?:)
Spotkali się ... w końcu. Mieli nawet dla siebie prezenty, ona z Warszawy, on z Beskidu.
Weekend był cały rozwalony... w sobotę pojechali do domu już po 13:00... ją od 3 dni boli brzuch i nic nie pomaga... zaczęło się w Warszawie. Przespała całe popołudnie. On skanował zdjęcia.
- Widziałeś jakie ona ma krzywe nogi???
- Ale przynajmniej założyła spódnice, a Ty tylko w dżinsach i w dżinsach!
- :(
Niedziela, była bardziej rozwalona od soboty. Mieli tak ciężkie plecaki, że co chwila robili przerwy...
- Kaśka! chodź no tu!
- Co chcesz...?
- Patrz!
- Suknia ślubna
- Nie, nie w to okno, w tamto
- Aaaa!
Wracali polskim busem i pół drogi spała, on na szczęście nic nie mówił! Potem znów zaczął: "nie śpij, no nie śpij"!!!
"Wiesz, ze jak pojechałem po brata na lotnisko, to nawet go przytuliłem, tak się stęskniłem... a A. podał mu tylko ręke"
Oj ten A.
"Nie lubię pożegnań bardzo"...
niedziela, 27 stycznia 2013
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz