poniedziałek, 11 marca 2013

Dzień Kobiet z magistrem

Na ten dzień czekała długo, choć bardzo się go bała.
On ciągle powtarzał: musisz być pewna siebie inaczej to...
Przestała się do niego odzywać, bo miała tysiąc myśli w głowie i czuła strach.
Miała być na 8.30 a dotarła 8.26. Kazali jej wejść od razu, nie zmieniła nawet butów, jak miała to w planach.
Odpowiadała "pewna siebie". Kiedy skończyła odpowiadać i wyszła z sali na korytarzu niespodziewanie czekał on:
Ojej przyszedłeś?:)
No:)
I wstałeś tak wcześnie?
Tak:)
Ale niespodzianka:)
Rozdygotana nie mogła zebrać myśli...za chwilę były wyniki i gratulacje, uściski dłoni.
No to już jestem magistrem!
To gratulacje Kasiu chodź Cię uściskam!:) to idziemy, ale chodź głównym wejściem jak na magistra przystało:)
Kiedy wyszli z uczelni - poczuła ulgę: bałam się wiesz...
Wiem:)
Mam dla Ciebie prezent, zamknij oczy:)
Dostała ołówek i nakaz 'szanuj książki' i szampana... poszli na magisterski spacer, chociaż padał deszcz.
O 9:00 rano pili szampana w parku i w deszczu.
Muszę zadzwonić do mamy. ... Mama kazała iść do kościoła i podziękować - poszli do kościoła mariackiego.
Potem zjedli pizze na śniadanie i nastała szara rzeczywistość. Wrócili do swoich obowiązków.

A wieczorem dzień kobiet:
"Asiu, ostra jazda"
"Ostro, babeczki poczuły klimat"
:)


Brak komentarzy: